Końcówka września, ślub w urzędzie, kilka formalności, a potem dosłownie pięć minut na zdjęcia. Paulina i Piotr poprosili mnie o kilka ujęć na pamiątkę z ceremonii w USC i szybką sesję w okolicy restauracji w oczekiwaniu na gości. I serio – można. Bez całego dnia, Toskanii w tle i golden hour, a zamiast tego – totalny klimat śląskiego Nikiszowca.